Pirenópolis – miasto w stanie Goiás

Pirenópolis w stanie Goiás jest miasteczkiem, które zdecydowanie warto zobaczyć. Jadąc z Brasilii do Pirenópolis przemierzaliśmy nie tylko autostrady Brazylii, ale również małe drogi, z których widoki były zachwycające.

Są miejsca na ziemi, które warto odwiedzić, ale są też miejsca które trzeba chronić. Pirenópolis jest miasteczkiem w Brazylii, które absolutnie trzeba zarówno chronić, jak i zwiedzić. Stan Goiás w Brazylii jest niezwykły, bo pokazuje różnorodność natury, a przyznam że trochę przejechaliśmy tego stanu. Ah… cóż za widoki, i chwilami cóż za drogi. Brakowało nie raz nam zasięgu, czym w ogóle się nie przejmowaliśmy. Jadąc przez małe miasteczka można było zobaczyć życie ludzi pracujących na farmach, które wydawało się tak bardzo spokojne i niczym nie zmącone, no może nieco hukiem przejeżdżających samochodów. Przez chwilę miałam ochotę zatrzymać się w takim miasteczku na kilka dni i zaprzyjaźnić ze wszystkimi mieszkańcami, choć Heber skutecznie odciągnął mnie od tego pomysłu.

Pirenópolis

Dojechaliśmy więc do cudownego Pirenópolis, które naprawdę nie jest wcale malutkie. Nazwałam je miasteczkiem, ale w zasadzie to może uchodzić za niezłe miasto, którego jednak piękno zmiękcza moje końcówki słów. Zanim dojechaliśmy do hotelu, który wyglądem przypominał zamek, przejechaliśmy przez znaczną część Pirenópolis, dzięki czemu już mniej więcej orientowałam się co koniecznie muszę zobaczyć. Nie spodziewałam się, że był to zaledwie początek całego dnia spędzonego na spacerze. Hotel, jak hotel. Wyglądał dość ładnie, aczkolwiek do najczystszych nie należał (miał basen więc to był jego główny atut). Był również oddalony nieco od centrum, a w zasadzie starówki, więc proponowałabym wszystkim zwiedzającym szukać miejsc bez basenu, ale bliżej atrakcji turystycznych. Z innej strony mógłby być w takich miejscach problem z parkowaniem auta, który my wynajęliśmy. Ciekawą sprawą poruszania się po mieście jest fakt braku zwykłych taksówek. Jedyne formy podwozu, które zobaczyłam to mototaxi. Także jeśli ktoś naprawdę byłby zmęczony i do miejsca noclegowego nie miałby siły dojść, to trzeba było się nastawić na jazdę motocyklem z nieznajomym. Średnio uznałam to za bezpieczne, więc przemieszczaliśmy się wszędzie, dzięki naszym nieodłącznym środkom lokomocji, jakimi są nogi 😛

Pousada Al Castello de Giulietta e Romeo
Pousada Al Castello de Giulietta e Romeo

Atrakcje Pirenópolis

Po rozgoszczeniu się w hotelu, zorientowaniu się jak słaby potrafi być internet w Brazylii, postanowiliśmy odpuścić i wybrać się na poszukiwania atrakcji w Pirenópolis. Po 10 minutach spaceru, stanęłam przed uliczką wyglądającą rodem z Kuby i z radości zapiszczałam. Widząc stare auta, głównie garbusy, które wieczorami rozjeździły się po mieście rozwożąc właścicieli na spotkania towarzyskie, poczułam się, jakbym weszła do zupełnie innej epoki. Domki w otoczeniu tych starodawnych aut, wydawały się być ich kompozycją architektoniczną. Białe mury z kolorowymi framugami i okiennicami, zabrały mnie myślami w kreatywną przestrzeń, którą chciałoby się widzieć w moim miasteczku rodzinnym, w Nidzicy. Cóż za urok, cóż za pomysł, jaka dbałość o szczegóły. Nic ze sobą się nie zlewało. Wszystko stanowiło absolutną spójność, która nie tylko mnie, jako turystę z całą pewnością oczarowała. Pomyślałam, że w jednym z tych domków mogłabym się zamknąć na kilka dni i popracować nad książką. No ale plany były inne, więc w zachwycie maszerowałam dalej, w poszukiwaniu dalszych atrakcji Pirenópolis.

Uliczka w Pirenópolis
Uliczka w Pirenópolis
Starodawne auta w Pirenópolis
Starodawne auta w Pirenópolis

Lokalny market

No powiedz… czyż nie inny wymiar czasowy? Cudowne miasteczko, którego starówka przywitała mnie lokalnym marketem, z produktami wyrabianymi przez mieszkańców Pirenópolis. Czy różniło się to miejsce od każdego innego w Europie? No jaha! Przede wszystkim produkty były zdecydowanie smaczniejsze. Kupiliśmy nawet mieszankę ziaren do Açai, które są skrapiane miodem tam wyrabianym, a ja traktuję to z kolei jako przysmak do jogurtu. Jaka pycha! Ale to nie był koniec. Od kawy, miodów, pysznego jedzonka, po domowo wyrabianego piwa, chodziłam i podziwiałam smaki, zapachy, naturalnie próbując alkoholi, które były nalewane z… auta! Tak dokładnie, z auta. Młody chłopak miał świetny pomysł marketingowy, by sprzedawać wyroby własnie ze swojego busa, dzięki czemu mógł przemierzać cały stan, w poszukiwaniu stoisk foodtrackowych lub imprez z okazji patrona miast. Świetny pomysł, a do tego znakomite piwo, które uderzyło do głowy, a po którym skicałam jak zając do kościoła, który stanowi główną część miasteczka.

Piwo na starówce w Pirenópolis
Piwo na starówce w Pirenópolis

Kościół Nosso Senhor do Bonfim w Pirenópolis

Kościół w Pirenópolis
Kościół w Pirenópolis

Jest jeden punkt centralny w Pirenópolis, a jest nim kościół katolicki. Został zbudowany w latach 1750 – 1754 z inicjatywy Generała Antonio José de Campos. Kościół dla zwiedzających jest otwarty codziennie, a wejście do muzeum kosztuje 2R$. Co znajduje się w tym muzeum i dlaczego warto do niego wejść? Kościół Matki Boskiej Różańcowej posiadał wspaniałe rzeźby i inne wartościowe pamiątki. Niestety w 2002 roku kościół został spalony przez złodziei, którzy okradli wspaniały zabytek. Rozprzestrzeniający się ogień zaprószony dla zatarcia śladów bandytów okazał się dramatyczny. Ogromny dzwon, który wydawałoby się że przetrwa wszystko, nie ostał się w całości. Muszę Wam powiedzieć, że trzeba byłoby to miejsce zobaczyć, by przekonać się, jakie cuda artystyczne tam były i jaki wielki smutek ta sytuacja wywołała wśród mieszkańców miasteczka Brazylii. Co prawda cały kompleks został odbudowany jednak nie wszystko udało się uratować.

Dzwon z kosciołaa w Pirenópolis
Dzwon z kosciołaa w Pirenópolis
Nowy ołtarz w kościele w Pirenópolis
Nowy ołtarz w kościele w Pirenópolis

Most w Pirenópolis

Kościół wraz ze skwerkiem na lokalny market jest położony na wzgórzu. Schodząc więc nieco w dół po lewej stronie można zauważyć już z daleka rzekę, która nadaje jeszcze bardziej wyjątkowego uroku temu miasteczku. Na rzece jest mały most, który łączy ze sobą dwie strony Pirenópolis. Widok na zachodzące słońce z tego miejsca absolutnie mnie oczarowało. W tle widać było kościół dumnie wznoszący się nad miastem, a na polanach galopujące konie. Cóż za urok! Absolutnie warto tutaj przyjść o zachodzie słońca i podziwiać koloryt nieba z widokiem. Naprawdę nie mogłam oderwać się od tego mostku, który został zbudowany dopiero w 1903 roku. Miałam wrażenie, że po tym mieście nie wolno jeździć autem. Pirenópolis należy chronić przed zbędnym tłumem, zanieczyszczeniem i samochodami. To wyjątkowe miasto kryje jeszcze wiele miejsc wartych zobaczenia. A jednym z nich jest mała uliczka, typowa dla Włochów, w której kryją się liczne restauracje z wybornymi brazylijskimi potrawami. Ceny jednak nie są nawet zaskoczeniem i od razu widać, które miejsca nastawione są na turystów. Dlatego miejcie oczy otwarte. My weszliśmy do jednej z wcześniejszych uliczek, w której są równie miłe i tańsze bary.

Widok na Pirenópolis
Widok na Pirenópolis

Więcej atrakcji Pirenópolis

Miasto oferuje jeszcze więcej atrakcji. Z całą pewnością do wartych zobaczenia należy Muzeum Cavalhadas, czyli portugalskiej uroczystości, podczas której mieszkańcy ubrani w kolorowe stroje, galopują ulicami Pirenópolis. A wszystko to dla przypomnienia bitew i pokonania Maurów przez chrześcijan. Spacerując również nie przeoczysz na pewno Kina Pireneus i Teatru. Zajrzyj do środka, z całą pewnością oczarują Cię te miejsca! My po zwiedzaniu, lekkiej kolacji, przespacerowaliśmy się do hotelu, z którego następnego dnia ruszyliśmy podziwiać wodospady. Bo musisz wiedzieć jedno: Brazylia to wspaniały kraj pod względem natury. Ilość wodospadów, gatunków roślin i zwierząt, powinien być dla nas okazją do nawoływania o ochronie środowiska. I tak też staram się robić. Zwiedzajcie, ale z głową!