Fuerteventura w listopadzie – polecam!

Fuerteventura w listopadzie jest zdecydowanie najpiękniejszą wyspą, na którą mogłam się zdecydować, zwłaszcza w czasach epidemii. Piękno wyspy tak mnie zachwyciło, że już planuję kolejną podróż w tym roku na nieco dłużej.

Fuerteventura w listopadzie to był trafiony pomysł, podobnie jak inne w 2020 roku. Wlecieliśmy na wyspy z Barcelony, mając negatywne testy na COVID. Wiedziałam, że życie na wyspach wygląda w pandemii nieco inaczej (a przynajmniej tak wyglądało jeszcze w listopadzie), dlatego miałam wrażenie, że wróciłam na chwilę do normalności i rozpoczęłam wakacje życia. Piękna pogoda towarzyszyła nam przez cały pobyt, a widoki mnie absolutnie zachwyciły. To na tej wyspie poczułam chęć dalszego rozwoju, by powrócić do pracy zdalnej i móc pracować z każdego miejsca na ziemi, a rozliczać się wyłącznie przed sobą z mojej pracy. Ale o tym kiedy indziej. Dziś wracam myślami do pięknej Fuerteventury w listopadzie.

Co robić na Fuerteventurze w listopadzie?

Fuerteventura w listopadzie okazała się dla nas być bardzo łaskawa. Wszyscy okoliczni mieszkańcy mówili, że tak ciepłego listopada dawno nie było. Niebo bezchmurne, słońce grzejące, więc co można robić o takiej pogodzie? Korzystać z niej na maksa. Wyspa ma bardzo wiele do zaoferowania, i można nie tylko plażować, surfować, ale również wybrać się na trekking po wyspie Lobos, lub na góry wulkaniczne. Fuerteventura słynie z pięknych plaż, których jest tak wiele, że nie mogłabym wybrać najpiękniejszej. Ale podpowiem nieco więcej o tym co robić na Fuerteventurze:

  1. Jednodniowa podróż na wyspę Lobos – Wyspa Lobos, której obecnie nikt już nie zamieszkuje, jest malutkim punktem, na który zdecydowanie warto dotrzeć. My zdecydowaliśmy się na wspaniałą wycieczkę katamaranem, by móc ponurkować przy wyspie. Natomiast można wybrać się również taksówką wodną lub promem do Wyspy przy zrobić sobie całodniową wyprawę trekkingową drogą GR 131, która prowadzi od El Muelle do latarni morskiej Punta Martino. To 3,5 km dobrego spaceru, więc nie zapomnij zaopatrzyć się w prowiant i w razie upałów w czapkę na głowę.
  2. Surfing – to chyba główny cel podróży wielu sportowców. To tu wiatry i prądy dają wspaniałe fale, na których można trenować surfowanie. Szkół tego sportu jest tak wiele, że można tylko przebierać, choć ceny w zasadzie są bardzo podobne do siebie. To dobry znak, gdyż świadczy o wolności wyboru szkoły ze względu na opinię i możliwości bardziej, niż ze względu na cenę. Choć wydaje mi się, ale to subiektywna ocena, że na Fuerteventurze nie ma złych szkół surfingowych. Zbyt znane jest to centrum surferów.

    Surfing przy Playa Punta Blanca w Fuerteventurze
    Surfing przy Playa Punta Blanca w Fuerteventurze
  3. Trekking – jeśli ktoś przyjeżdża na krótki okres to raczej nie jest to możliwe, ale mając wiele dni można spokojnie spędzić jeden dzień na trekkingu po wyspie Lobos, lub idąc na górę wulkanu Calderon Hondo. Wiele jest miejsc do spacerów, trekkingów, więc jest w czym wybierać. Trzeba przygotować odpowiednie buty, bo w sandałkach raczej się to nie uda.
  4. Zwiedzanie plantacji aloevery – to też jest ciekawy sposób spędzenia czasu. My udaliśmy się do jednej z plantacji, by zrozumieć, jak hodować aloeverę, ale również jak wytwarzać z niej różne produkty kosmetyczne. Zdecydowanie polecam kilka godzin, by odwiedzić takie miejsce. Można się dowiedzieć ciekawych rzeczy nie tylko o samych roślinach, ale również o wyspie.
  5. Wycieczka rowerowa – nic prostszego, wystarczy wynająć rowery i śmigać wybrzeżami lub drogami piaszczystymi, by dotrzeć do pięknych plaż wyspy.
  6. Zwiedzić Corralejo – miasteczko turystyczne, które nadaje ton wyspie. Mieliśmy to szczęście, że bary i restauracje były w listopadzie jeszcze otwarte. A miałam wrażenie, że jedna restauracja była lepsza od drugiej. Turystów było wyjątkowo mało, jak sami mieszkańcy miasteczka stwierdzili, co sprawiło wrażenie, bycia wyjątkowym gościem dla każdej knajpki, do której weszliśmy. Nie będę Wam więc tutaj polecać jednego miejsca, bo nie byłabym w stanie wybrać, ale poranna kawa zawsze lepiej smakuje z widokiem na wodę i plażę. Miasteczko ma wiele do zaoferowania, ale wydmy, czyli dunas, są rzeczywiście zachwycające, zwłaszcza patrząc z nich na ocean lub w kierunku gór. Mimo, że były one tak blisko nas, odwiedziliśmy je dopiero pod koniec naszej podróży, by zachód słońca nad wydmami pożegnał nas i zachęcił do powrotu. Oj… widok zachwycający!
Dunas de Corralejo
Dunas de Corralejo

 

Pogoda na Fuerteventura w listopadzie

Pogoda faktycznie sprzyjała nam przez cały pobyt na wyspie. Ponoć wyjątkowo 2020 rok obfitował w wysokie temperatury i mogliśmy się opalać, spacerować w klapeczkach po plaży, delektować słoneczkiem. Należy być jednak przygotowanym na wiatry, które bywają tutaj wyjątkowo silne i powodują unoszenie się pyłów, piasku, który wiruje wówczas przez połacie wyspy. Będąc na farmie aloevery, mieliśmy okazję zobaczyć ten wiatr, który w przeciągu chwili pokrył budynki i samochody pyłem. Ale dlatego też te wyspy są celem podróży dla surferów. Listopad w 2020 roku był wyjątkowo ciepły, ale mieszkańcy zachęcają do odwiedzin wyspy również na początku wiosny, kiedy temperatury nie są jeszcze za wysokie na siedzenie w słońcu, a lekki powiew wiatru umila pobyt na wyspie.

I to jest mój plan na 2021. 2 lub 3 tygodni w wiosennym słońcu Wysp Kanaryjskich. Ogólnie trzeba być przygotowanym na poranki chłodniejsze, podobnie jak wieczory, więc zaopatrzyć się trzeba w sweter lub bluzę. Za to w słońcu… strój kąpielowy był grany bez przerwy. Podczas naszego pobytu na Fuerteventurze w listopadzie było w słońcu nawet 28-29 stopni, więc… można by rzec, lato w pełni.

Fuerteventura w listopadzie
Fuerteventura w listopadzie

Turystyka na Fuerteventura w listopadzie

Listopad na Wyspach Kanaryjskich jest na pewno inny w czasie pandemii, jak w normalnych czasach. Fakt, że testy na Covid w wielu krajach są wyjątkowo drogie, jak na przykład w Polsce, sprawia, że nie wiele osób może pozwolić sobie na taką podróż. Pewnie ja również odpuściłabym taką wyprawę mając w głowie kwotę 600 zł za jeden test. Natomiast, lecąc z Berlina przez Barceloną, zapłaciliśmy 69 euro (ok. 300 zł) za jeden test, więc jednak o połowę taniej. Przed wylotem również poddaliśmy się lekkiej kwarantannie, by przypadkiem test nie wyszedł nam pozytywnie. W końcu koszt samolotów, wynajmu mieszkań, samochodu, nie jest małym wydatkiem. Warto więc zabezpieczyć się w czasie pandemii i uważać na siebie, by testy wyszły negatywne. Tak też zrobiliśmy, podobnie pewnie jak wiele innych osób przylatujących na Fuerteventurę. Turystyka raczej w tym czasie nie kwitła. Nie mogę powiedzieć, że było dużo turystów. Restauracje wyglądały raczej pusto, choć wieczorami na placach miasteczek, można było usłyszeć koncerty na żywo i zobaczyć zapełnione stoliczki na tarasach, których liczba była jednak ograniczona z uwagi na środki ostrożności w dobie pandemii. Miało się jednak wrażenie, że wszyscy respektują sytuację, chcąc jednocześnie skorzystać z warunków wyspy.

Ceny na Fuerteventura w listopadzie

Ceny, jak ceny. O ile za mieszkanie można było zapłacić mniej, bo było mało turystów, więc i wybór był o wiele większy. Jeśli jednak chodzi o bary, restauracje lub usługi to porównania nie mam, ale nie wydawały się one większe od tych w Barcelonie, czy Berlinie. Nie było więc tanio, jeśli ktoś się tego spodziewa to może się przeliczyć. Koniec końców to Hiszpania, więc euro obowiązuje i tutaj. Jednakże dla osób zarabiających w euro nie były to kwoty zaskakujące. 2 euro za kawę z mlekiem, lub 18 euro za wieczorną kolację, to standardowa cena. Ceny w sklepach również nie były wygórowane, więc jeśli ktoś wynajmuje sobie mieszkanie z kuchnią, spokojnie może wyżyć za o wiele lepiej. My pojechaliśmy na wakacje, więc ja raczej o gotowaniu nie myślałam. Dlatego też przesadnie na jedzeniu nie oszczędzaliśmy, choć też nie było tak, że chodziliśmy od knajpki do knajpki w poszukiwaniu wyłącznie jedzenia. Pojechaliśmy przede wszystkim zwiedzać wyspę. I tak trafiliśmy do bardzo fajnego miejsca “El Puertito. Los Molinos”. Przez chwilę nawet pozazdrościłam właścicielowi knajpki wspaniałego widoku i życia w słońcu. Widać było po nim radość z każdego dnia i z klientów, których wielu nie było o tej porze roku.

El Puertito. Los Molinos.
El Puertito. Los Molinos.

A widok… zachwycający. Więc mimo, że zjedliśmy tam wyłącznie sałatkę, wypiliśmy coca-colę, zapłaciliśmy 15 euro, widok i chwila błogiego spokoju była bezcenna. Nie sądzę, by wiele osób tutaj zajeżdżało, bo jest to miejsce jednak oddalone, ale powiem jedno, warto tu zawitać.

Fuerteventura jest piękna całym rokiem i gdyby nie fakt, że jest tak oddalona od kontynentu przemyślałabym poważnie możliwość przeprowadzki w te tereny. Piękna natura, ciepło, dobre jedzenie, hiszpański na około, a do tego przyjaźni ludzie. Cóż… przeprowadzić się tam póki co nie przeprowadzę, ale na pewno w tym roku wrócę tam, by tym razem głównie odpoczywać i tworzyć nowy biznes.