Wyspa Lobos na Wyspach Kanaryjskich

Wyspa Lobos to kolejne miejsce, które warto zwiedzić będąc na Fuerteventurze. Zwiedzenie tej wyspy nie było jednak naszym planem. Spacerując po Mercado Canario zobaczyłam ulotkę z wycieczkami katamaranem do Wyspy Lobos. Pomyślałam, że to może być świetny pomysł na spędzenie dnia poza Fuerteventurą.

Wyspa Lobos w listopadzie to faktycznie świetny pomysł na spędzenie jednego dnia poza Fuerteventurą. Wyspeka jest niezwykle mała, bo ma zaledwie 4,68 kilometrów kwadratowych. Zdecydowaliśmy się na wypad katamaranem z OBY Catamaran – Corralejo, który nie zawiódł nas przygotowanymi atrakcjami. Wraz z nami płynęły dwie inne pary, które okazały się świetnym towarzystwem z Anglii. Z nimi wieczór zakończył się pyszną kolacją w Cotillo, miasteczku nieopodal Corallejo.

Katamaranem na Wyspę Lobos

Ten dzień był wyjątkowo słoneczny, choć wietrzny, co jednak na Kanarach nie należy do zaskakujących warunków atmosferycznych. Płynąc więc katamaranem zdecydowałam się wziąć aviomarin, dzięki któremu nie odczuwałam tak źle fal, które majtały nami na pokładzie. Podróż na wyspę nie była długa, choć na pewno taksówką wodną za 17 euro, dotarlibyśmy na kolejny brzeg w ciągu 15-20 minut a nie godziny. Mimo wszystko zdecydowanie wolę formę, którą wybraliśmy, bo mieliśmy o wiele więcej przygód. Podróż zaczęła się o 11 z brzegu miasta Corallejo. Agencji turystycznych nie brakuje, które oferują takie wyprawy, a każda z nich oferuje odbiór z miejsca noclegowego, z czego skorzystaliśmy ochoczo.

Katamaranem na wyspę Lobos
Katamaranem na wyspę Lobos

Wyspa Lobos

Nazwa Lobos, inaczej wyspa wilków, została odkryta przez hiszpańskich zdobywców archipelagu Wysp Kanaryjskich w XV wieku. Ten niewielki kawałek wulkanicznych skał i piasku przez wieki był schronieniem dla piratów, terenem łowieckim, fabryką pożądanych w starożytności naturalnych barwników oraz sezonową stacją miejscowych rybaków. Ale to nie wszystko, jeśli zwrócimy uwagę na zawężenie jego geografii. Swoją nazwę nadała mu kolonia mniszek śródziemnomorskich inaczej lwów morskich, której dziś niestety już tam nie ma. Większość odwiedzających tę małą wysepkę położoną w połowie drogi między północą Fuerteventury a południową częścią Lanzarote to turyści. Wysiadają, zwiedzają wyspę i wracają do swoich kurortów turystycznych. Ale na wyspie jest coś więcej niż tylko niesamowite plaże i surowe wulkaniczne krajobrazy.

Droga GR131 to długodystansowy szlak przecinający Archipelag Kanaryjski. Mają zaledwie 3,5 kilometra, ale pozwala dogłębnie zbadać wyspę. Ten odcinek trasy europejskiej został włączony do sieci szlaków Cabildo de Fuerteventura. Wizyty na tej wyspie zawsze zaczynają się w Casas del Puertito, małym miasteczku pełnym malutkich domków, które do niedawna służyły jako schronienie dla rybaków. Ponieważ jednak my zdecydowaliśmy się okrążyć wyspę katamaranem bez wchodzenia na nią, niestety nie miałam możliwości zobaczenia z bliska domków i uroków wyspy, ale obiecałam sobie, że następnym razem przejdę całe 3,5 km, by móc nacieszyć oczy powulkanicznymi widokami na tej małej wyspece.

Wyspa Lobos widziana z katamaranu

Maleńka wysepka, a piękno okolicy i kolor wody zachwyca. Dlatego postanowiliśmy popływać w tej wodzie i nacieszyć się słońcem. Kapitan z OBY Catamaran – Corralejo opowiadał nam o historii okolicy, podając przy tym pyszną paellę i polewając nam szampana. Wydawałoby się, że ten luksus to droga sprawa. A biorąc pod uwagę ile zjedliśmy, wypiliśmy i ile zobaczyliśmy opalając się przy tym, to 60 euro nie brzmi tak źle. Zdecydowanie polecam firmą, z którą popłynęliśmy i zachęcam Was do odrywania się od rzeczywistości i standardowego spędzania czasu. Warto czasami zainwestować w niezapomniane przeżycia.

Odrobina luksusu w drodze na Wyspę Lobos
Odrobina luksusu w drodze na Wyspę Lobos
Wyspa Lobos
Wyspa Lobos

Maleńka wysepka, a piękno okolicy i kolor wody zachwyca. Ten czas spędziliśmy z fajnymi ludźmi z Anglii. Było tak miło, że jedna z par zaprosiła nas na kolację do siebie, by obejrzeć zachód słońca w Cotillo i przyznam szczerze, że to było wspaniałe zakończenie fajnego dnia.

Z Wyspy Lobos do Cotillo

Stwierdziłam, że w życiu trzeba być otwartym na nowości, ludzi, inne kultury. Otwartość jest drogą do poznawania. Żyjąc tym przesłaniem mogliśmy spędzić dodatkowo wspaniałe dwa wieczory, z ciekawymi ludźmi, którzy również wybrali Fuerteventurę, na miejsce spędzenia czasu pandemii. Wieczór upłynął nie tylko w świetnych nastrojach, ale również na wspólnym gotowaniu, opowiadaniu historii ze swojego życia, i podziwiania nawzajem, jak życie bywa ciekawe i ile osób, tyle pomysłów na spędzenie swojego życia. Zachęcam Was wszystkich do otwartości na różnorodność!