Jak realizować swoje marzenia?

Jak realizować swoje marzenia i się nie poddawać? Niedawno otworzyłam zeszyt z czasów licealnych i zobaczyłam rozpisane plany, nadzieje i marzenia. Dostrzegłam, że 95% z nich zrealizowałam, a pozostałe zaktualizowały się. A co mi szkodzi…

Podzielę się z Wami tymi planami:

  1. Spędzić rok w USA, jako au pair.
  2. Studiować socjologię na UW.
  3. Zrobić dodatkowy kierunek z lingwistyki.
  4. Zwiedzić Edinburgh.
  5. Popracować w Niemczech lub Szkocji.
  6. Pracować w Fundacji.
  7. Nie mieszkać w Nidzicy.
  8. Mieszkać za granicą lub w Warszawie/Olsztynie.
  9. Kupić dom i samochód przed założeniem rodziny.
  10. Posiadać mieszkanie dwupoziomowe.

I co się wydarzyło? Jak realizować swoje marzenia, by osiągać cele?

Ad. 1) Nie pracowałam przez rok w USA, jako au pair, ale… wyjechałam w ramach Work&Travel Program dwa razy do USA. Za pierwszym razem pracowałam, jako pokojówka w hotelu w Atlantic City, a w kolejnym roku, dzięki skończonym studiom licencjackim i odbytym praktykom w Niemczech, otrzymałam Internship, jako Asystent ds. marketingu… Można? Można! Ok. Może to nie był pełen rok, ale 7 miesięcy, które z całą pewnością dały mi ogromne doświadczenie zawodowe i językowe, ale również… kulturowe. Nowy Jork zwiedziłam, co też się liczy, więc… USA zaliczone.

Ad. 2) Socjologię ukończyłam w 2010 roku, ale w zupełnie innej szkole, za co jestem losowi, mojej mamie i kuzynce ogromnie wdzięczna. Skończyłam Akademię Leona Koźmińskiego, dzięki czemu obok wiedzy teoretycznej, praktycznej, miałam szansę współpracować z najlepszymi praktykami w Polsce, a przy okazji działałam w SKN “Tygryski”. I nie byłam tam studentem anonimowym. Każdy się czuł “kimś”, bo wykładowcy i pracownicy uczelni byli partnerami w rozmowie. Także absolutnie polecam ALK!

Ad. 3) No i ten plan… zaktualizował się. Mimo to poszłam na filologię angielską, i pamiętam jak na początku drugiego roku siedziałam w ławce myśląc: “Co ty tu do kur… nędzy robisz? Przecież Ty wcale nie chcesz się uczyć historii Anglii, językoznastwa… Ty chcesz po prostu płynnie się komunikować i zwiększyć zakres biznesowego języka…”. Zrezygnowałam po pół roku studiowania na 2 roku. A… miałam też miesięczną przygodę z filologią niemiecką, po której swierdziłam to samo…

Ad. 4) Edinburgh – oczywiście, że zwiedziłam. Ponieważ moja przyjaciółka od 7 lat mieszka w Danii, to raz na jakiś czas spotykamy się, gdzieś w Europie, żeby pobyć tylko we dwie (do tej pory był to Aarhus, Copenhagen, bo czemu nie? I naturalnie Polska). I chyba w tym całym zwiedzaniu nie chodziło o miasto samo w sobie, tylko o wzgórza… Szkockie wzgórza. Także… cel osiągnięty 🙂

Ad. 5) Ha! Popracować w Niemczech lub Szkocji. Szkocja odpadła… bo za zimno. Ale w Niemczech pracowałam dość długo z wieloma przerwami, imając się przeróżnych prac, a to wszystko po to, by stać się finansowo niezależną np. w czasie roku studiów. Cel zaliczony.

Ad. 6) Oczywiście jestem społecznikiem, więc jak mogłabym w Fundacji chociażby jako wolontariusz nie pracować… Ale, ale… kończąc IV rok studiów, stwierdziłam (również z powodów nieco osobistych), że nie chcę jeździć do Nidzicy, żeby odpocząć. Ja jestem dziewczyną Mazur (lasy, rzeki, jeziora to mój żywioł). Z końcem umowy o pracę w koorporacji, nie zgodziłam się jej przedłużać, spakowałam się i wróciłam na swoje Mazury. Od razu dostałam dwie oferty pracy i … zostałam w Fundacji, w której prowadziłam projekt, pisałam nowe, po czym otrzymałam pracę, w jak do tej pory najlepszym według mnie projekcie, w którym dane mi było wziąć udział. Aż dzięki temu projektowi stwierdziłam, że czas założyć własną Fundację i tak powstał KreArt. 🙂

Ad. 7) No… nie wiem, jak do tego tematu podejść. Bo mieszkałam w Nidzicy przez 19 lat w czasie edukacji szkolnej, później na rok wróciłam, żeby pracować w Fundacji, przeniosłam się do Olsztyna, bo tam było biuro projektowe… i wróciłam na kolejny rok do Nidzicy… ze strachu przed rozwinięciem skrzydeł 🙂 Ale… Później znów wyprowadziłam się do Warszawy, prowadząc własną działalaność, żeby dziś w Monachium, cieszyć się z otrzymanej szansy pracy w Hiszpanii. Cóż… Los bywa przewrotny 🙂

Ad. 8) Mieszkać za granicą: USA, Barcelona, Monachium (checked) lub w Warszawie (4 lata studiów i 8 msc prowadzenia własnej działalności – checked) lub w Olsztynie (3 lata podczas realizacji projektu, no i kupiłam tam mieszkanie więc… double checked). 😀

Ad. 9) Ah… te posiadanie rzeczy, kiedy nic nie masz. Ale mieszkanie kupione (dom… z chęcią, jak będzie mnie stać na osoby prowadzące ten dom 😛 także to też się aktualizuje :D), samochód był niezbędny do pracy, więc… został z pomocą mojej mamy zakupiony. A dziś… stwierdzam, że wcale tego nie potrzebuję 😀 Ot! I tak się aktualizują marzenia 🙂

Ad. 10) Ta… i co jeszcze? Kupując mieszkanie miałam do wyboru na 4 piętrze dwupoziomowe, lub na 2 do remontu. Wybrałam do remontu, po wielu rozmowach rodzinnych. I… wracając do Warszawy, mając tam swoich klientów, wraz z kuzynką wynajęłyśmy dwupoziomowe, cudowne mieszkanie, a ja po wyczyszczeniu drewnianych schodów, spadłam z nich i w taki sposób mieszkanie dwupoziomowe odwidziało mi się 🙂

Większość tych marzeń zrealizowałam 🙂 Oczywiście mam nowe, niezliczoną ich ilość. I z całą pewnością odniosę sukces. Jak realizować swoje marzenia i być szczęśliwym?

A jaki jest złoty środek? Mam go! Realizuj swoje marzenia dzięki CIERPLIWOŚCI! Nigdy się nie poddawaj, jeśli coś bardzo chcesz osiągnąć. 

Obecnym moim ogromnym sukcesem w byciu cierpliwą, jest znalezienie naprawdę dobrej pracy w Barcelonie. Także… kolejne wyzwanie przede mną. Barcelonę pokochałam mieszkając tam trzy miesiące, zdobyłam cudownych znajomych, a teraz drzwi do tego miasta stoją na nowo otwarte. I nie… nie otrzymałam tej pracy w 5 minut. To była bardzo długa i wyczerpująca droga: nauka niemieckiego na poziomie min. B2, założenie własnej działalaności, poplątanie życia po to żebym pomieszkała w Monachium, dostanie się do programu Erasmus dla Młodych Przedsiębiorców, i… 5 miesięczne szukanie pracy, w której mogłabym użyć m.in. języka polskiego i niemieckiego. I udało mi się. Byłam cierpliwa i oddana swojemu zamierzeniu. A co dalej…? Nieznane 🙂