Cudowna FOTOGRAFKA z Olsztyna

Blog ten jest poświęcony nie tylko podróżom, moim przemyśleniom, ale od dziś również wspaniałym osobom, których działania inspirują, zachwycają, a ich obecność w moim życiu, pozytywnie doświadcza.

Nie myślałam długo o kim napiszę pierwszy wpis po kilku latach… Dla mnie to było oczywiste, kto pojawił się w idealnym momencie mojego życia, by pozostać w nim na zawsze, wraz z całą rodziną…

To była Kaja… jeszcze wówczas Szczyglewska, dziś już Hrynek.

Na ówczesnym etapie mojego życia, wymarzyłam sobie sesję zdjęciową, która odda dokładnie stan emocji, w którym tkwiłam dłuższy czas, a który należało już zamknąć. I… nie mogłam trafić lepiej. Popularne na tamten czas oferty zakupowe, pozwoliły mi skorzystać z usługi Fotografki z Olsztyna.

Ten niesamowity dzień, wypełniony śmiechem, radością, radami Kai, jej cudownymi spostrzeżeniami, ale przede wszystkim wizją tego dnia i sesją zdjęciową, natchnęły mnie do podejmowania dalszych wyzwań, bez tkwienia w emocjonalnych dołkach. Nasza pierwsza magiczna sesja, okazała się być początkiem wspaniałej przyjaźni, a także podróży poprzez nasze obupólne doświadczenia, którymi się dzielimy do dziś.

Ale ta przyjaźń rozwijała się kilka lat, oferując jeszcze więcej obok cudownych zdjęć, filmów, które znajdziesz poniżej…

Kaja, jej mąż Radek (dzięki któremu mój nieudolny głos nabrał brzmienia w piosence Eltona Johna “Last song”), ich rodzina, przyjaciele, stały się częścią mojej rodziny. Ciepło, spokój, jakie bije od nich, pozytywna energia, i rady, nadają dodatkowych kolorów mojemu życiu.

Kaja jest kobietą, z którą wystarczy spędzić kilka chwil, by poczuć jej radość z życia, nadzieję na wspaniałe “jutro”, a mając zaszczyt bycia fotografowaną przez nią, spotrzega się jej czujne “oko”, pozytywne emocje wyzwalane w czasie sesji, a nade wszystko … widzi się kobietę z pasją, ogromnym zaangażowaniem w twórczość, której efekty są oszałamiające. Kreatywność Fotografki zawsze mnie zastanawiała. Skąd rodzą się jej pomysły i wizje…? Postanowiłam więc, zadać jej wyłącznie trzy pytania, których odpowiedź nie mogła być lepsza…

Kreatywność…

Kreatywność to poruszenie takich strun duszy i umysłu, by pomogły stworzyć coś wyjątkowego, wpisanego jedynie w “tu” i “teraz” i kompletnie niemożliwego do odtworzenia kiedykolwiek indziej, w żadnych innych okolicznościach. To uwalnianie swojego wnętrza tak, by zespoliło się z ideą, którą trzeba zmaterializować na papierze, na kliszy, na płótnie. A jednocześnie to wychodzenie poza narzucone ramy, oswobodzenie swojej wyobraźni, puszczenie jej wolno wraz z daniem jej narzędzi do działania, tworzenia. 

Pasja…

Pasja to taki zakątek naszego wnętrza, który porywa i który więzi jednocześnie. To coś, czego się pragnie i za czym się zawsze chce podążać, a jednocześnie to, od czego się nie można uwolnić. Od dzieciństwa największą pasją był dla mnie …. taniec! Sprawiał mi najwięcej radości, a co jednocześnie nie zawsze było na miejscu (jako 4-latka zatańczyłam na imprezie rodzinnej do Ave Maria 😉 ) a jednocześnie cały czas żyłam w strachu, że kiedyś może przyjść dzień, który sprawi, że już nigdy nie będę mogła zatańczyć i co ja wtedy ze sobą zrobię? Pasję fotografii przyniosło mi dopiero dorosłe, dojrzałe życie i patrzenie na świat. Za każdym razem, gdy naciskam spust migawki – czuję, że uwalniam jakąś cząstkę siebie w kosmos – ja już jej nie mam, ale przybywa świata dookoła. Jednocześnie moment, w którym widzę a nie mogę zrobić zdjęcia – wykręca mi umysł w cierpieniach na lewą stronę 😉

Inspiracje….

Inspiruje mnie świat i ludzie. Inspiruje mnie życie – takie zwyczajne, codzienne, które przecież codziennie jest inne i zupełnie niezwykłe. Uwielbiam patrzeć na ludzi, trochę ich podglądać, gdy czują się swobodnie, jakby cały świat patrzył w inną stronę.
Inspiruje mnie światło – od jakiegoś czasu wyłącznie światło zastane, bo to przecież ono maluje obrazy przed naszymi oczami tak, jakby jakiś niepojętych rozmiarów Kreator trzymał pędzel i znaczył pejzaż/człowieka/obiekt kolorami i plamami. Inspiruje mnie malarstwo, z którego uczę się estetyki patrzenia. Inspirują mnie wielcy fotografowie – klasyczni i współcześni – ale nie za zasadzie kopiowania, tylko raczej szukania rozwiązań, sposobu komunikowania się obrazem, czy w technice używania narzędzi.

Kaja ostatnio zaktywizowała się reklamowo i nareszcie zaczęła prowadzić wyrazistego bloga.

Ja od tego momentu będę mogła przyglądać się jej działaniom z ukrycia, a Wy macie szansę poznania ciepłej, wrażliwej pasjonatki fotografii.

P.S. Kaja jest tak wspaniała, że użycza mi również swoje zdjęcia do prowadzenia tego bloga… 😀 Dziękuję Ci!

Poniżej kilka odsłon naszych działań:

image 052 copy - Kopia (2)

 

  • Druga sesja zdjęciowa… 2012 rok… po rodzinnym ognisku u rodziców Kaji, Makijaż: Kaja — dobry artysta odnajdzie się w każdej roli 🙂

IMG_9580a - Kopia

  • Tylko 4 godziny snu pomiędzy tymi dwiema sesjami. Pierwsza odbyła się w Hotelu Tiffi, zaś druga dzięki Magdalenie Rogowskiej, w studiu eMKa… 2014 rok Makijaż: Olla Mi

Przy pierwszej sesji (przed tym snem) dołączył po raz pierwszy do nas Maciej… tworząc wspaniałą pamiątkę tej nocy…

 

IMG_0548aaa

IMG_0902bbb

  • W 2014 roku na wiosnę napisałam do Kai: Pokolorujmy świat… jest jakiś ponury. A moja kochana Fotografka miała już wizję… Tym razem znów Maciej dołączył o 4 rano…, by podglądając nas wszystkich w akcji… Makijaż: Joanna Kowalska

IMG_9144aaa

  • Jesienią 2015 roku Kaja usłyszała: “Już czas… Wyjeżdżam…” Co moja przyjaciółka na to… oj tak łatwo to się nie uwolnisz ode mnie i zabrała mnie w okolice domu swoich rodziców, z którymi jeszcze zdążyłam się spotkać, by podziwiać historie z podróży Drogą Św. Jakuba, którą odbyła jej Mama! Makijaż: Dorota Wawrzyniak ; Fryzura: Magdalena Fedor

IMG_9890

Kaju… zwykłe dziękuję to za mało… Ale Ty wiesz, że to “dziękuję” pochodzi z głębi serca <3