Jak przeżyć życie?

Jak przeżyć życie? Bardzo dobre pytanie. Choć lepszym jest: A co by było gdybym miała 90 lat? Co bym wspominała? Dobre kilka lat temu wzięłam udział w wykładzie prof. Lesliego Kozaka, który zaczął swoje rozważania od Roya Britten. Był on amerykańskim naukowcem żyjącym 93 lat i który swoje życie poświęcił nauce, absolutnie zmieniając po 43 latach  kierunek swojego rozwoju z bycia fizykiem, na stanie się biologiem i ekspertem obu dziedzin.

Zaciekawiło mnie, ile w życiu można dokonać i jak nie warto trzymać się jednej wyznaczonej drogi…

Ostatnio jedna z moich koleżanek, napisała do mnie, że ja mam jasno określoną drogę, wiem czego chcę i realizuję swoje cele… (hahah leżałam ze śmiechu). A ona ma 30 lat, nie wie czy zmieniać kierunek rozwoju zawodowego, czy pozostać przy swoim… Pomyślałam sobie: ona po prostu się boi. Odpisałam: Mam 30 lat i znowu zaczynam nową pracę, nowy kierunek zawodowy, na nowo rozpocznę życie w Barcelonie, raz jeszcze finansowo staję na nogi i jeszcze nie wiem, czy mi się uda, czy będzie to na zawsze, ale czuję się cudownie odkrywając nową ścieżkę życia… mimo bojaźni. Odpisała, że mnie uwielbia (ah… ta moja skromność 😀 ). Blogerka Nadia napisała podobny post o swojej koleżance, która też się bała… zaryzykować, być szczęśliwą, zawalczyć o siebie. Moja siostra z kolei za każdym razem mi powtarza: “Pamiętaj, strach ma tylko wielkie oczy”.

Więc pytanie pozostaje jedno: Czy warto? Czy warto zaryzykować? Czy warto zainwestować?

I idąc celną uwagą Walkiewicza, który podąża myślą profesora Bartoszewskiego (“Na pewno nie wszystko, co warto, to się opłaca, ale jeszcze pewniej (…) nie wszystko, co się opłaca, to jest w życiu coś warte“).

A więc odpowiadając na pytanie: “Warto! Bo spełnione marzenia nie mają ceny…”. Czasami tylko trzeba mieć obok siebie osoby, które “dadzą kopniaka”, zmotywują, powiedzą “zrób to”.

Podczas wykładu prof. Kozaka zdałam sobie też sprawę, jak niewiele może znaczyć kilka lat z życia prowadzonego w ten sam sposób (np. ta sama praca, w której osiągnęłam już wszystko co chciałam, ten sam partner, z którym nie jestem szczęśliwa), w odniesieniu do 90 lat. Przecież to tylko epizod. I nie warto bać się podejmować odważnych decyzji prowadzących do bycia… szczęśliwym! I owszem, nie każdemu jest dane tyle żyć, ale przecież o to chodzi! Nie traćmy czasu.

Chwytać dzień, który się zaczyna i nie patrzeć wstecz, a na dziś i jutro. Wszystko zależy od nas samych i naszych marzeń, a właściwie naszej wiary we własne możliwości?

Chciałam być kiedyś nauczycielką, więc czemu swojej wiedzy nie zacząć przekazywać innym chociażby prowadząc bloga? Chciałam być piosenkarką, dlaczego nie pójść na karaoke i zaśpiewać (ok… nagrałam nawet sama dla siebie pewien utwór)? Chciałam pracować z ludźmi i dla ludzi… i to robię prowadząc Fundację.

Mając 90 lat chciałabym spojrzeć wstecz i powiedzieć: miałam wspaniałe życie i niczego nie żałuję!