Zwiedź Sankt Petersburg i nie daj się zwariować

Pamiętam dzień, w którym wróciłam z Rosji, rozgościłam się w swoim pokoiku, popijając herbatkę i… kompletnie nie wiedziałam od czego zacząć moje opowiadanie,a Sankt Petersburg czekał na moją wenę. I mimo, że  znałam go z bogatej historii i bajki: “Anastazja”, miałam mieszane uczucia co do tego miasta i polityki Rosji.

Zdecydowałam się dzisiaj powrócić do opowieści o Rosji.

To ogromne miasto przywitało mnie zimnem, ludźmi wyglądającymi z początków lat 90., i zupełnie obcymi mi literkami. Myślałam, że w miarę szybko ogarnę się i będę rozumieć ich wymowę. Oj… jak bardzo się pomyliłam.
Dojazd z lotniska, busem 39, metrem do hotelu trwał 1,5 godziny, a kupno samego biletu zajęło mi 20 minut. Tak…tak… Słabe oznakowanie, zero słów, które bym zrozumiała, nikogo kto mówi w języku angielskim, doprowadziły do kupienia karty magnetycznej na bilety…a nie bilet. 60 rubli poszło…

Nic to… stwierdziłam: fajna przygoda.

Metro: jak stare metra w Warszawie, wręcz pociągowe. Zatęskniłam w tym momencie za Barceloną. Weszłam do przedziału i stanęłam na baczność widząc żołnierzy z czapeczkami, wyglądających jakby właśnie na wojnę się szykowali. To już przyprawiło mnie o gęsią skórkę. Bo przecież na co dzień mundurowych, których widzę to wyłącznie policjanci lub straż miejska. Sankt Petersburg – zacząłeś już straszyć.
Jedziemy busikiem… wszędzie sztandary, ogromne bilbordy, celebracji 9 maja. Chwila… oni obchodzą zakończenie II wojny światowej?  Mama na to: no tak… Dzień Zwycięstwa. Ok, niech im będzie oni zwyciężyli… broniąc jednego miasta przez dwa lata i delikatnie zajmując teren Polski. Też mi zwycięstwo.

Tak więc obrzeża Sankt Petersburg – miasta trojga imion, metro, z którego żeby się wydostać trzeba było z 10 min do góry jechać, nie zrobiły pozytywnego wrażenia, aż… stanęłam na głównej ulicy, otoczonej przepięknymi budowlami. Od tego momentu zaczęło się zwiedzanie. Moja głowa latała na wszystkie strony, bo przepych jaki królował w tym mieście był przytłaczający. Jeden pałac dla jednego kochanka, inny dla kochanki, itd. A w środku miasta rzeka z kanałami, tworząc amsterdamski urok.

Sankt Petersburg
Sankt Petersburg

Miasto jest tak ogromne, że 5 dni nie było wystarczające, żeby móc wszystko zwiedzić, ale na tyle odpowiednie, by poczuć kulturę Rosjan. I od tej strony też zaczęliśmy zwiedzanie (ah tak: my to znaczy moja mama i reszta rodzinki, w sumie 7 osób 😀 )

Sankt Petersburg
Sankt Petersburg

Wiele rzeczy mieliśmy zaplanowane wcześniej jak większość turystów: wycieczki po okolicy zakupione, wieczorek turystyczny z wódeczką w tle załatwiony. W kolejnych postach dokładniej opiszę, co można zwiedzić i mniej więcej w jakich cenach. Ale póki co, namówię Was na odbycie wieczorka folklorystycznego w jednym z pałaców Sankt Petersburga. Wspaniała atmosfera, piękne stroje tancerzy sprawiły, że na chwilę przeniosłam się do rosyjskiej wsi, w której rozbrzmiewa muzyka Wertyńskiego, którego twórczość poznałam dzięki Piotrkowi Lempie, który pojawił się w moim życiu wprowadzając nowe, pozytywne emocje i płytę Ballad Wertyńskiego 🙂 Szkoda tylko, że nie można było robić zdjęć 🙁

No, ale nie ma to jak napić się wódeczki w Rosji z rodzinką: wtedy wszystko wygląda inaczej, zdecydowanie weselej 😀