Jak się uczyć, żeby się nauczyć?

Wyobraź sobie ławkę w klasie i panią od historii, która mówi: „Otwórzcie książkę, przeczytajcie tekst i się go nauczcie”. Wyobraźcie sobie nauczycielkę od matematyki, która mówi: „Waszym zadaniem jest ułożyć tekst do ulubionej piosenki, który będzie odwoływał się do dzisiaj poznanych reguł równań i nierówności”. A teraz pomyśl o nauczycielu języka niemieckiego, który układa prostą piosenkę dla dzieci, by łatwiej im było zapamiętać odmianę czasownika „Sein”, a na ścianie wiesza obraz zamku w Neuschwanstein, którego widok pozostał z nimi na zawsze, a dla niektórych stał się celem pewnej podróży. A teraz pomyśl: co zapamiętało dziecko z takich lekcji, a co ważniejsze zastanów się, na jaki czas informacje te mogły być zapamiętane?

Jeśli czytasz mojego bloga to dokładnie wiesz, że rzuciłam naukę w szkole językowej, bo spędzanie w niej czasu, wydawanie pieniędzy okazało się zupełnie nieefektywne. Mówiłam po hiszpańsku mniej i słabiej, niż bym chciała, a moim celem było opanowanie języka na poziomie B1 (hahaha dobry dowcip, co?)

uczyć się w szkole

Rezygnując z edukacji w szkole, szukałam innych możliwości nauki, by móc opanować język dokładnie, tak jak powinnam. Wpisując więc w google.pl kilkanaście haseł od „jak się motywować do nauki” po „metody efektywnej nauki”. trafiłam na książkę Radka Kotarskiego „Włam się do mózgu”.

Książkę zakupiłam, bo stwierdziłam, że znalazłam złoty środek. Dokładnie to czego szukałam! Od teraz będę wiedziała, jak się uczyć, żeby się nauczyć.

Oczywistym jest więc, że postawiłam sobie cel przeczytania treści w kilka dni, co było bardzo łatwe w przerwach wieczornych, między piciem wina w Atenach, oglądaniem Netflixa, a snem. Książkę przeczytałam z zaangażowaniem, zwłaszcza że jestem z wykształcenia socjologiem, więc wszelkie podane dowody, wyniki badań socjologicznych, przykłady nauki, metody, otwierały mi coraz szerzej oczy na… to co oczywiste, a o czym notorycznie zapominamy.

Radek dzięki książce przypomniał, co znaczy nauka, jak należy się uczyć używać innych zasad niż 4xZ (jeśli jeszcze nie wiesz o niej, to dowiesz się na studiach). Autor książki „Włam się do mózgu” przypomina, że najważniejsza jest pamięć długotrwała, dzięki której jesteśmy w stanie odtworzyć rzeczy z dzieciństwa, o które nikt nas nie podejrzewa (no co? nie pamiętacie ulubionej książki? Ja do dziś znam cały tekst słuchowiska „Chatka Puchatka”, który mama odtwarzała z gramofonu co wieczór, co na marginesie polecam wszystkim rodzicom).

 A teraz zastanówmy się:

  1. Dlaczego pamiętam piosenkę z odmianą czasownika „sein”?
  2. Dlaczego znam CAŁĄ treść słuchowiska „Chatka Puchatka”?
  3. Dlaczego do dziś pamiętam tekst dzieła z VI klasy podstawówki o równaniach i nierównościach, które było stworzone pod muzykę Eminema ( 😛 )?
  4. Dlaczego szybko nauczyłam się mówić po angielsku?
  5. Dlaczego do dziś umiem zagrać na pianinie wybrane utwory?
  6. Dlaczego nie pamiętam dat ważnych wydarzeń w czasach średniowiecznych, a moja mama pamięta? (LOL)

Co kryje się za całą potęgą pamięci długotrwałej?

To wszystko przypomniała mi właśnie książka napisana w dwa lata przez Radka. Muszę przyznać, że czyta się ją szybko, dzięki łatwości angażowania nas w interakcje (żarty, przykłady z życia wzięte, badania opisane i narysowane w przystępny sposób). Był nawet moment, że chciałam się wysilić, żeby wyłączyć myślenie… no nie dało się, bo zaraz pojawiło się ważne zdanie, które mój umysł wychwytywał i włączał się na nowo.

Książka mnie nie oświeciła, ale dała wspaniałe zestawienie wszystkich dostępnych metod nauki długotrwałej i nauczyła mnie uczyć się na nowo.

Metody uczenia się

Przechodząc więc do odpowiedzi na pytania:

Ad.1. Zapamiętałam tę piosenkę, bo padły podstawowe rzeczy w trakcie nauki: komunikacja o regule i istocie znaczenia czasownika „sein”, napisanie odmiany na tablicy przez nauczyciela, dzięki czemu do dziś powtarzając odmianę widzę przed sobą nie tylko tablicę, ale (o dziwo!) pierwszą stronę mojego zeszytu do nauki niemieckiego. Przyswojenie odmiany poprzez śpiewanie jej, do znanej prostej i znanej melodii alfabetu w języku angielskim (ej, bi si, di, i, ef dżi…. lalalala), i codzienne powtarzanie piosenki przez miesiąc, po czym nastąpił test sprawdzający umiejętność odmiany.

Ad.2. Ja naprawdę do dziś znam wszystkie teksty, piosenki, emocje ze słuchowiska „Chatka Puchatka”, bo… była muzyka, była moja własna wizualizacja każdego kroku zwierzaków, była powtarzana na każde moje życzenie (od urok bycia dzieckiem), a niekiedy śpiewałam te piosenki przed rodziną podczas imienin, urodzin, itd.

Ad.3. A to zaskakujące, co więcej gdzieś w prowadzonym przeze mnie pamiętniku jest nadal oryginalna kartka z tekstem (Emila, Kasia, Natalka… pamiętacie?). Dlaczego zapamiętałam tekst? Bo działał na emocje: tekst był ważny, bo była to reguła do zapamiętania, muzyka Eminema do piosenki „Stan”, jako podkład ćwiczenia przez kilka dobrych dni wraz z przygotowanym układem, ubiorem, zadziałał cuda: do dziś pamiętam tekst. I końcówka testowa: pokaz utworu przed całą klasą.

Ad.4. Prosta sprawa: moja nauczycielka nie mówiła po polsku. Wniosek prosty: byłam zmuszona wykorzystywać wszystkie możliwe metody, by się uczyć i kombinować, a w rezultacie móc powiedzieć cokolwiek w innym, nie do końca znanym mi języku, choć w zasadzie zasłyszanym z telewizji.

Ad.5. Ha! W moim graniu na pianinie najfajniejszy jest fakt, że pamiętam tylko utwory… których samodzielnie się nauczyłam. Nie tych, które ćwiczyłam tygodniami (Mozart, Chopin, Czajkowski), bo musiałam, tylko te, których nauczyłam się samodzielnie, bo chciałam. Co nie oznacza, że zagrałam raz i finito. Ja codziennie, po kilka godzin, ćwiczyłam dany utwór, by zapamiętać układ klawiszy, nuty, i do dziś pamiętam, gdzie daną nutkę grałam… Przypadek?

Ad.6. Dlaczego nie pamiętam? Bo nigdy nie użyłam pamięci długotrwałej. Jeśli ktoś mi powiedział: przeczytaj – to przeczytałam, ale nie zapamiętałam, bo nie czułam takiej potrzeby. Nigdy nie uważałam, że daty są najważniejsze, a ważniejszy jest wiek danej sytuacji lub okres. Skąd mi się to wzięło? Z nauczania blokowego. Przecież ja to powtarzałam mniej więcej co 3 lata, na języku polskim, historii a czasami nawet języku obcym, więc po co miałam zapamiętywać i uczyć się, skoro ktoś mi przypominał non stop, łącznie ze ściągami.  🙂 Eh… do dziś pamiętam, jak zostałam przyłapana na ściąganiu, ale tematu klasówki za cholerę sobie nie przypomnę 😛 W każdym razie… ta blokowa, szkolna nauka nie pomogła, bo wiecznie powtarzałam coś, więc nie miałam siły używać innych metod nauki. W końcu ktoś mi przypomni…

Książkę „Włam się do mózgu” zdecydowanie POLECAM, zwłaszcza rodzicom. przyszłym rodzicom i tym, którzy chcą nauczyć się, jak się uczyć. Jest wiele metod, które należy poznać, by wiedzieć jak się uczyć, i którą metodę wykorzystać. A według mnie szkoda marnować czas, a nawet pieniądze na nieefektywną naukę. Ta książka zdecydowanie pomoże Ci dobrać odpowiednie metody, by poruszyć „szare komórki” i byś samodzielnie przyswoić sobie chociażby języki obce.

Ja zaczęłam stosować metody opisane bardzo treściwie przez Radka, ale również biorę udział w wyzwaniu Madame Polyglot, co jest wstępem do używania jednej z metod opisanych w książce. A jakiej…? Przeczytaj książkę, bo naprawdę warto i daj mi znać, czy wiesz jakiej metody ja używam!

Metody uczenia się

 


Warning: call_user_func_array() expects parameter 1 to be a valid callback, function 'dsq_output_footer_comment_js' not found or invalid function name in /home/kreatywna/domains/kreatywnepodroze.pl/public_html/wp-includes/class-wp-hook.php on line 286