Zalety życia w Barcelonie

Zalety życia w Barcelonie – jest ich tak wiele, że nie wiem od czego zacząć. Stolica Katalonii, piękne miasto, otoczone zabytkami architektonicznymi, parkami, morzem Śródziemnym, wzgórzami, i wieloma innymi atrakcjami. Nigdy nie sądziłam, że to właśnie tutaj spędzę tyle czasu w ciągu ostatniego roku.

Jak się tu znalazłam? Wszystko zaczęło się od Wojtka Kurzyka z firmy Vibematters, z którą swojego czasu sporo współpracowałam. Podczas jednej z naszym rozmów, mówiłam mu jak bardzo brakuje mi podróży, rozwoju, nauki nowego języka, na co on podpowiedział, by zaczęła rozglądać się za różnymi możliwościami stypendialnymi. I tak rok od tej rozmowy, podjęłam decyzję aplikowania do programu Erasmus dla Młodych Przedsiębiorców. Początkowo byłam nastawiona na Grecję, jednakże po innych rozmowach zdecydowałam się na Barcelonę. W ten sposób, dzięki stypendium, znalazłam się w mieście Gaudiego, odbywając praktyki w cooworkingu MOB – Makers of Barcelona. Może nie do końca trafione miejsce, jednakże dało mi wiele pomysłów na mój dalszy rozwój, a dzięki nowym znajomym, nabrałam jeszcze większej chęci by pozostać w tym mieście. Z czasem pojawiło się uczucie nie tylko do miejsca, ale i mojego obecnego partnera, co zmotywowało mnie jeszcze bardziej do odnalezienie swojej drogi w Hiszpanii… Jakie są zalety życia w Barcelonie? Na pewno znalazłabym wiele minusów, ale nie warto się na nich skupiać a wyłącznie na pozytywnych aspektach swoich decyzji.

  1. Klimat. Głównie południe Hiszpanii oferuje nam ciepłolubny klimat, zaś temperatura nawet podczas zimy, rzadko osiąga minusową gradację. Plaża jest w zasięgu ręki, więc słonecznie kąpiele w sezonie oferuje całe wybrzeże. Tylko wybierać, na której plaży się najlepiej opalać.
  2. Międzynarodowe środowisko. Mieszkając w Polsce (nie mówiąc o Warszawie) nie mamy przesadnie możliwości stykania się na co dzień z obcym językiem. Po angielsku odpowiemy głównie turyście na pytania o kierunek do miejsca docelowego. Do dziś pamiętam, jak Afroamerykanka zamieszkała w Nidzicy i stało się to powodem dyskusji na ulicy. Barcelona jest zlepkiem międzynarodowym. Są tu osoby pochodzące z Europy, Ameryki Łacińskiej, Północnej i Południowej, Anglii, Australii. Daje to możliwość zwiększenia swojej tolerancji na różnorodność poglądów. Daje to również szansę na poznanie odmiennych kultur, które warto jako podróżnik i antropolog poznać. Mieszkanie w Barcelonie również wyczula na poglądy polityczne: o czym można, a o czym nie warto mówić. Jednakże zwiększa pole widzenia na globalne.
  3. Inny język. A w zasadzie dwa inne języki. Edukacja trwa całe życie. Wybierając się za granicę, zawsze mówiłam że mieszkanie w innym kraju daje mi większe możliwości wyjścia z mojej strefy komfortu i poznania nowych języków, czy chociażby nauki odróżniania ich. Zmusi mnie to używania… mózgu. Uważam również, by umysł pozostał młody, dobrze zapamiętywał, należy nieustannie wymagać od niego wysiłku, poprzez naukę. Dla mnie takimi ćwiczeniami, są właśnie zajęcia z hiszpańskiego (choć wolałabym portugalski… no sami posłuchajcie jak on brzmi).
  4. Bardziej wyrozumiała atmosfera. Owszem może nie aż tak bardzo liberalna, ale nie widzisz w autobusach, metrach homofobii, a wręcz przeciwnie: zobaczysz wiele par homoseksualnych nie obawiających się okazywać swoje uczucia na zewnątrz: piękno tolerancji. Ale nawet ja nie jestem tutaj osądzana: idąc do sklepu mówię językiem spanglish i… widzę uśmiech na twarzach, chęć pomocy, zrozumienie i słowa: „Poco, a poco”, „Hablas muy bien” a ja wtedy nabieram przekonania o sile komunikacji w języku hiszpańskim i … wiarę w siebie. Z kolei w Polsce wchodzę do Biedronki i słyszę przy kasie oschłym, pełnym niechęci głosem: „Coś jeszcze”? Więc z obecnym hiszpańskim nastawieniem w takiej sytuacji uśmiecham się do siebie i spontanicznie powtarzam w ten sam, usłyszane sposób, co usłyszałam i czuję na sobie wzrok „zabójcy”. Hahahaha…. Tutaj, w Barcelonie, nie jest dla mnie problemem pójść samej na obiad, wypić lampkę wina, poczytać książkę w kafejce, w Polsce zaś (zwłaszcza w małych miejscowościach) widzą mnie samą i albo od razu ktoś się dosiada do mnie i zagaduje lub patrzą na mnie ze zdziwieniem, które po czasie zaczyna mnie krępować (pamiętam, że w jednej sytuacji postanowiłam być harda i niegrzeczna pytając: „Czego chcesz? Siedzę sama, nie bez powodu. Chcę posiedzieć przy lampce wina sama i nie chcę z nikim rozmawiać”… Cóż słuchacz okazał się być pijanym, więc musiałam wyjść z klubu).
  5. Artystyczne miasto. Barcelona jest powierzchniowo delikatnie mniejsza od Torunia, a jednak nasycenie artyzmu widać na każdym kroku: uliczki, kamieniczki, kościoły, szkoły artystyczne, muzycy koncertujący na ulicach… Podczas sezonu letniego, nie wiesz nawet w którym kierunku się obrócić, by choć na chwilę skupić wzrok, czy słuch. Masz dostęp w jednym mieście do wszystkiego, czego potrzebujesz. Chcesz koncert Jazzowy – na pewno Jamboree zaserwuje dobrych muzyków, chcesz posłuchać muzyki brazylijskiej -zacznij od Maloca i Soda Club, tęsknisz za irlandzkimi tradycjami – znajdziesz je w The George Payne Irish Bar. Wszystko dla wszystkich – oto Barcelona.
  6. Miejsce startowe do podróży. Prawdą jest, że z Barcelony są tańsze przeloty do każdej z Ameryk, ale również Hiszpania, Portugalia, Włochy, oferują cudowne miejsce, które rozkochują mnie w sobie i traktuję Barcelonę, jako miasto startowe do wielu innych podróży, przeżyć, wyzwań, emocji…

I o ile jest wiele wad życia w Barcelonie, rozpoczynając od cen i obecnej sytuacji politycznej, to mimo wszystko zalety życia w Barcelonie biorą górę i nie zamieniłabym póki co tego miasta na żadne inne… Zdjęcia wykonane przez mojego kolegę – Martina: https://www.facebook.com/martinvanekphoto


Warning: call_user_func_array() expects parameter 1 to be a valid callback, function 'dsq_output_footer_comment_js' not found or invalid function name in /home/kreatywna/domains/kreatywnepodroze.pl/public_html/wp-includes/class-wp-hook.php on line 286