Top
  >  Podróże   >  Nidzica – mój dom

Nidzica. Małe miasteczko na Mazurach, które zachwyca o każdej porze roku. Latem magia jezior przyciąga, jesienią zachwycają złote liście pokrywające drzewa, zimą śnieg chrupie pod butami, zaś wiosną kwitną cudowne bzy przy schodkach prowadzących na zamek.

Zamek w Nidzicy

Zamek w Nidzicy

Moje dzieciństwo nie było nadzwyczajne, ale było najcudowniejszym okresem mojego życia. Dziś podróżując po świecie, myślami wielokrotnie wracam do dni, w których mama zaprowadzała mnie do przedszkola budząc o 6 rano, przypomina mi się jak kolorowałam te wszystkie kolorowanki od mojej babci, myślę o górce pod zamkiem, z której nie raz zjeżdżałam na teczce pełnej nut, wracając z Ogniska Muzycznego. Te wszystkie wspomnienia stają się coraz ważniejsze, z roku na rok. Im dalej podróżuję, tym jeszcze bardziej myślę beztroskich latach, bo cóż za obowiązki prócz nauką i wyrzuceniem śmieci mieliśmy? Czasami serce mocniej może zabiło na czyjś widok, a czasami z koleżanką miało się odmienne zdanie i te emocje urastały do rangi najważniejszych na świecie, ale wszystkie te wspomnienia budują naszą świadomość i przypominają o tym co najważniejsze. O domu.

Przyjeżdżając teraz do Polski mówiłam, że dom jest tam, gdzie są ukochani, ale teraz dodałabym również, dom jako wspomnienia, wydarzenia, które w zasadzie ukształtowały mnie.

Uwielbiam to jak dziś żyję, co robię, i myślę ile jeszcze przede mną. Tęsknię jednak za życiem, które miałam jako dziecko. Moje czasy dzieciństwa były nieco inne, niż obecnie. Ludzie byli skupieni bardzo na pomocy sobie nawzajem, niewiele było w sklepach, więc trzeba było sobie radzić w ramach możliwości. Rodziny żyły, można by rzec “we wspólnocie”, częściej siebie odwiedzaliśmy, częściej rozmawialiśmy, telefonów i internetu nie było, więc nie trzeba było dzwonić i uprzedzać, że ktoś przyjdzie w odwiedziny lub na szybką kawkę. Nie było takich dystansów, jakie są wykreowane dzisiaj, a szkoda…

Brakuje mi więc beztroskich lat, a Nidzica jest miastem spontanicznych spotkań ze znajomymi, rodzinnych, niedzielnych obiadów i każdej pory roku, która wówczas jednak płynnie się zmieniała. Im jestem starsza, tym bardziej brakuje mi domu: rodziny, przyjaciół, i wszystkiego co wywołuje u mnie pozytywne emocje. Coraz ciężej wyjechać mi z domu, i nie raz mam łzy w oczach rozmyślając, co w tym życiu jest najważniejsze…

A Wy jak się czujecie opuszczając dom i podróżując po świecie? Nie tęsknicie?

 

post a comment